Zabajone Amarone

Mam nadzieję, że to już ostatni wpis z serii – „rozczarowują mnie wina na półkach polskich sklepów”, chociaż zagadnienie, które chciałbym Wam dziś przybliżyć nie dotyczy wyłącznie wina dostępnego w Polsce.  Wręcz przeciwnie jest to trend ogólnoeuropejski, który powoduje, że uczymy się wina na nowo. Ale po kolei…

Oczywiście natchnieniem do powstania tego wpisu było myszkowanie po półkach sklepowych i chwila zadumy nad owocami tychże poszukiwań. Zdobycze wyprodukowane w 2015 roku na południu Włoch, Francji czy Hiszpanii, które w ostatnim czasie miałem okazję kosztować miały w znakomitej większości jeden wspólny mianownik. Wysoki poziom alkoholu i sporo cukru resztkowego. Reguła potwierdzała się od dyskontów, przez markety po sklepy specjalistyczne. Od merlota, przez cabernety po grenache. Od corviny (nie w tytułowej odsłonie) przez sangiovese po primitivo. Trendowi nie oparło się też sporo tempranillo, które przecież dojrzewa wcześnie.

Gorący i suchy rocznik 2015 w Europie zaskoczył chyba część producentów, który chcieli zrobić wino jak zawsze. To troszkę klęska urodzaju. Wina te są zbyt skoncentrowane, słodkie, wręcz mdłe. 13,5% alkoholu to już chyba nawet nie standard a marzenie, bo coraz częściej spotykamy 14% i więcej. A przecież wina codzienne mają być lekkie, zwiewne i niezobowiązujące. Dobre do kanapki z kiełbasą, omleta czy pieczeni wieprzowej.

Wydaje się, że białe i różowe radzą sobie zdecydowanie lepiej z tą zmianą niż czerwone trunki. Przykładem niech będzie chardonnay z zachodniej Polski – półwytrawne z bagatela 13,5% na liczniku, bardzo przyjemne.

To za co ceni się amarone stało się klątwą winiarzy z południa. Nie trzeba podsuszać gron, żeby zwiększyć ilość cukru i koncentrację aromatów, to dzieje się na krzakach. Co przyniosą kolejne roczniki? Miejmy nadzieję, że świeżość, lekkość i dużo owocu, że winiarze poradzą sobie z tymi nadmiarami i rok 2015 był wyjątkowy. W przeciwnym wypadku albo oni będą musieli „rozcieńczać wino” (sic!)  albo my będziemy musieli przyzwyczaić wątroby do intensywniejszej pracy a zmysły do mocniejszych doznań.

Następny wpis Poprzedni wpis

Autor

Witajcie

Mam na imię Piotr. Wino jest moją pasją. Między innymi z tego powodu zdecydowałem się rozpocząć pisanie bloga. Przyczyn mojej publicznej grafomanii jest więcej i część z nich na pewno wyczytacie między wierszami kolejnych wpisów do czego gorąco zachęcam. Będzie mi niezmiernie miło.