Włoskie Bordeaux - wino ze stali

Kiedy Dionizos malował winiarską Francję i akurat umoczył pędzel, żeby stworzyć Bordeaux, po drodze musiała mu kapnąć kropla farby na teren północno wschodnich Włoch…

Region, który umownie możemy ograniczyć od północy Alpami Julijskimi i Karnickimi, od zachodu rzeką Adygą, od wschodu granicą włosko-słoweńską a od południa Adriatykiem, znany jest z win musujących lub perlistych wytwarzanych ze szczepu glera – Prosecco, o którym niedawno pisałem w innym kontekście. I to w zasadzie wszystko co dociera do nas z tych okolic. Co wytrwalsi trafią czasem na jakieś refosco czy jak je wołają na Istrii teran lub terrano.

Tymczasem to królestwo szczepów bordoskich uprawianych w dwóch Wenecjach – Euganejskiejj i Julijskiej czy jak kto woli Veneto i Friuli. Znajdziemy tutaj merlota, cabernety - franc i sauvignon, malbeka a nawet carmenere!!! Miłośnicy win białych też będą mogli sobie tutaj poużywać. Traminery, sauvignon blanc, chardonnay, pinot grigio, pinot bianco, muszkaty, może nawet trafić się riesling. Istne królestwo.

Jeśli dodamy do tego, nieodległe piękne plaże Adriatyku, na których jest cały piasek zabrany Chorwatom :) , tłoczną Wenecję, urocze Treviso i wielokulturowy portowy Triest, to wyjdzie nam wymarzone miejsce na urlop tudzież majówkę.

Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie zarówno w kwestii winnej jak i turystycznej. Nie jestem w stanie wymyślić drugiego tak uniwersalnego miejsca. Plaża, morze, zabytki, przyroda, ścieżki rowerowe, łódki, statki, rejsy, ścieżki biegowe, góry, jeziora, rzeki, ciche zaułki i gwarne place. Małe leniwe miasteczka i głośny wenecki karnawał. Do tego kulinarny przegląd naleciałości chorwackich, słoweńskich, austriackich, włoskich, śródziemnomorskich i nie wiada jakich jeszcze, Gdzie indziej w karcie dań znajdziecie obok kalmarów i ośmiornic swojski wurst, sznycel, pizzę czy pastę?

Na koniec wino. Szczepy które z Francji rozlały się po całym świecie i chyba nigdzie indziej poza Akwitanią nie ma tak pełnej ich palety. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. No może zawiedzeni będą amatorzy cukru resztkowego ale nie za bardzo. A jakie te wina? Przede wszystkim niedrogie. Mineralne, nierdzewne, połyskujące stalą, w której dojrzewały. Proste i dość surowe, bez beczkowych ornamentów, raczej jednoszczepowe i bez bajerów. Znawcy powiedzieliby, że rustykalne, chłopskie, proste, nudne i bez polotu. Ja Wam powiem, że przyjemne, codzienne, poprawne i nieoklepane. Kalifornia ma odchyły w jedną stronę i kombinuje jak może z podobnymi szczepami mieszając je bez opamiętania.. Tutaj po prostu robi się z nich wino. W stali, bez chipsów, przesadzonej maceracji, rotafermentatorów, mikrooksydacji, starzenia w beczkach większych i mniejszych. Rzecz jasna uogólniam, bo i tu dotarła nowoczesność w domu i zagrodzie (winiarni) i spotkamy aspiracje (głównie cenowe) w postaci różnej maści riservy, które moim skromnym zdaniem pasują tu jak kwiatek do kożucha. Niech sobie winiarze w Toskanii, Piemoncie czy pod Weroną prześcigają się w ozdabianiu swoich win w rozmaite świecidełka, bo tak czynią od lat a tutaj miło by było gdyby zostały, takie jakie są. Niech króluje tu prosecco, by pod jego osłoną powstawały takie właśnie wina, spożywane lokalnie, które mają zaspokajać pragnienie a nie ludzką próżność, mają rozluźniać i rozweselać a nie być oceniane w milczeniu z marsową miną nad notatnikiem. Rzecz jasna nie wszystkie tutaj są dobre… szukajcie a znajdziecie. 

Następny wpis Poprzedni wpis

Autor

Witajcie

Mam na imię Piotr. Wino jest moją pasją. Między innymi z tego powodu zdecydowałem się rozpocząć pisanie bloga. Przyczyn mojej publicznej grafomanii jest więcej i część z nich na pewno wyczytacie między wierszami kolejnych wpisów do czego gorąco zachęcam. Będzie mi niezmiernie miło.