Wiosna ach to Ty

Zapachniało, zajaśniało… piszę te słowa popijając kawkę na świeżym powietrzu po porannym rozbieganiu. Wiosna w tym roku nie rozpieszczała Nas. Przyszła późno, była kapryśna i dała się we znaki sadownikom i winogrodnikom. W Polsce walka z przymrozkami na winnicach była w większości przypadków skuteczna, ale w Bordeaux, Alzacji i Szampanii straty sięgają nawet 80%. Będzie drogo i idę o zakład, że nad Żyrondą ogłoszą 2017 najtrudniejszym ale i najbardziej obiecującym rocznikiem stulecia a ceny, które są i tak nieosiągalne dla zwykłego pijacza wina, poszybują pod niebiosa. Oj dużo juanów zostanie zużytych na rocznik 2017…

Troszkę łatwiej będą mieli producenci szampana, ponieważ stosują oni metodę kupażu assemblage, która pozwala łączyć wina z różnych roczników, ale i tak przymrozki również tutaj zostaną wykorzystane jako chwyt marketingowy. Rzecz jasna, to niewyobrażalna strata dla świata winiarskiego taki tragiczny rocznik, i będzie o nim głośno przez następną dekadę albo i dłużej, wszystko w rękach winiarzy.

Pisałem już o tym, że wina, zwłaszcza czerwone produkowane na południu, charakteryzują się wysoką zawartością alkoholu i nierzadko towarzyszącej mu słodyczy z cukru resztkowego. Wynika to z faktu, że owoce zanim osiągną dojrzałość aromatyczną, kumulują większe ilości cukru niż jeszcze dekadę temu. Klimat się ociepla, sezon wegetacyjny się wydłuża i rośliny reagują w ten sposób. Lekarstwem na tę sytuację jest przeniesienie upraw na północ, co już się dzieje, czego dowodem jest wysoka jakość win czeskich, słowackich, węgierskich czy austriackich, ba nawet polskich, że o „szampanie” z wysp brytyjskich nie wspomnę. Nie w smak jest jednak ta sytuacja winiarzom z południa i ciężko im się dziwić, bo to i piękne wina i doświadczenie i siedliska historyczne… Może jednak zamiast walczyć z naturą wejść z nią w harmonię???

To, co napiszę w tym akapicie jest skutkiem myślenia abstrakcyjnego autora i prawdopodobnie nigdy nie miało miejsca, jest jednak na tyle logiczne, że mając okazję, a mają ją zdecydowanie winiarze w Bordeaux, bez wahania wprowadziłbym eksperyment w życie. Mianowice – przemroziło większość pędów winorośli, co jednak nie znaczy, że roślina obumarła, po prostu wegetacja rozpocznie się z dwutygodniowym opóźnieniem z pąków zapasowych. W normalnych warunkach, owoce w takiej wegetacji nie dojrzeją, ale ostatnio warunki bywają mniej normalne… Dwa, nawet trzy tygodnie opóźnienia w zbiorach we francuskich warunkach jest wyzwaniem, ale nie wydaje się niemożliwe. Wina, jakie mogłyby powstać z takiego eksperymentu, choćby były największymi kwasiorami i tak zapadłyby w pamięci jako rocznik stulecia. Może to jakieś rozwiązanie? Zamiast chronić winnicę przed mrozem, wymrażać pierwsze pąki i opóźniać wegetację? Poniosło mnie, ale zagadnienie jest na tyle ciekawe, że trzeba rozważyć wizytę w Bordeaux pod koniec sezonu, bo rośliny rosnąć i owocować będą, tylko czy ktoś zdecyduje się z tego robić wino?

A jeśli już przy winnych podróżach jesteśmy, to przecież sezon właśnie się rozpoczął. Za mną już wizyta w północnych Włoszech, Słowacji i na Morawach. Najbliższe plany to Ziemia Sandomierska. Życzę Wam na ten sezon wspaniałych win  i niezapomnianych wrażeń. Nie zapomnijcie wrzucić chociaż fotki na mój profil z Waszych eno podróży. 

Następny wpis Poprzedni wpis

Autor

Witajcie

Mam na imię Piotr. Wino jest moją pasją. Między innymi z tego powodu zdecydowałem się rozpocząć pisanie bloga. Przyczyn mojej publicznej grafomanii jest więcej i część z nich na pewno wyczytacie między wierszami kolejnych wpisów do czego gorąco zachęcam. Będzie mi niezmiernie miło.