Stół z powyłamywanymi nogami

Nie jest łatwo to wypowiedzieć a co dopiero napisać. Poradziłem sobie jednak i jestem z siebie dumny. Dziś chciałbym się podzielić z Wami swoimi przemyśleniami na temat zmieniającej się instytucji stołu.

Dawniej stół był centrum całego domu. Musiało znaleźć się przy nim miejsce dla każdego podczas posiłku zarówno na co dzień jak i od święta, służył do odrabiania lekcji, wieczornych gier i zabaw, do kawy, czytania gazety, wokół stołu kręciło się całe rodzinne życie. Najważniejsza persona – głowa rodziny czy gospodarz na salonach – zawsze zasiadał na najbardziej godnym miejscu, bo nawet przy okrągłych stołach są lepsze i gorsze pozycje.

Dziś ludzie potrafią żyć bez obrusu czy porcelany, a funkcje stołu nie związane z jedzeniem w dużej części przejął telewizor, który jest tym alegorycznym blatem bez nóg powieszonym na ścianie i zazwyczaj właśnie on znajduje się w centralnej części domu, a miejsce spożywania posiłku spychane jest na bok. Rzadko projektując domy ludzie przeznaczają jedno pomieszczenie na funkcję jadalni a coraz częściej na pokój telewizyjny.

Restauracje, które powinny być opoką kultu stołu zapraszają nas na posiłek do maleńkich chybotliwych stoliczków, na które z trudem mieszczą się talerze i sztućce. Często na gołym blacie lub serwetce. Moda to, dwudziestopierwszowieczny minimalizm? A może wygodnictwo? Trudno oceniać. Dla mnie widok białego obrusu, porcelany i błyszczącego szkła jest podstawowym elementem ważnych spotkań rodzinnych, a kultywowanie tej tradycji pozwala dostosować „rangą” anturażu posiłek do okazji. I tu dochodzimy do sedna, ponieważ rodzaj serwowanego wina również powinien być odpowiedni do okazji.

Wino pomaga utrzymać tradycje związane ze stołem. Po pierwsze posiłek w towarzystwie wina staje się bardziej podniosły już przez samo sprzężenie zwrotne obu elementów. Po wtóre, serwowanie wina do posiłku wiąże się z minimalną chociażby znajomością tematu dopasowywania wina do potraw, a to z kolei sugeruje wyższą dbałość o szczegóły osobnika, który wino serwuje. Po trzecie zaś, najważniejsze i najmniej oczywiste – kieliszek z winem jest mało stabilny i kruchy, więc wymaga solidnej podstawy. Nie sposób ucztować cały wieczór ze szkłem w ręku, musi być miejsce do jego odstawienia. Solidny i stabilny blat, na którym kieliszek bezpiecznie poczeka na naszą dłoń i kolejny łyk.

Dziś krótko zatem – wszystkim bezpiecznym płaskim powierzchniom mówimy stanowcze tak. Pamiętajcie, że w telewizji i radio są poszczególne audycje, jedne mniej, drugie bardziej interesujące i  „na potęgę posępnego czerepu” nie pijcie wina do telewizora!!!

Następny wpis Poprzedni wpis

Autor

Witajcie

Mam na imię Piotr. Wino jest moją pasją. Między innymi z tego powodu zdecydowałem się rozpocząć pisanie bloga. Przyczyn mojej publicznej grafomanii jest więcej i część z nich na pewno wyczytacie między wierszami kolejnych wpisów do czego gorąco zachęcam. Będzie mi niezmiernie miło.