Nad pięknym modrym Dunajem

Co łączy Porto,Palido, Hermitage, Bordeaux, Sancerre? Co łączy gewurztraminery z Bolzano czy Koblencji albo rieslingi z Alzacji czy Moguncji? Oprócz tego, że wszystkie są winami, mają jedną wspólną cechę – grona, z których powstały dojrzewały w dolinach rzek. Tak moi drodzy. Enopodróże można odbywać nie tylko rowerem, autem czy samolotem ale także łodzią. Kto wie, czy to nie było by najsensowniejsze wyjście. Bo to i ładowność spora (myślę o barkach mieszkalnych) i korków nie ma ani opłat za autostrady, kuchnia i sypialnia na miejscu, wrażeń co nie miara a do winnic blisko. Tak się składa, że praktycznie cała winiarska Europa jest połączona siecią kanałów, rzek i śluz, które pozwalają przepłynąć z dolny Mozeli do Porto. W Polsce na Odrze jest „brama” to tego szlaku, ale weź tu barkę wypożycz. Co prawda to czasochłonne ale skłania do refleksji. Bliżej zainteresowanym tematem polecam książkę pod tytułem „Z wąskim psem do Carcassonne”, my zaś wracamy do meritum. Spójrzcie proszę na poniższą mapę.

a

Źródło: www.wikimedia.org

Znakomita większość terenów, na których uprawia się winne grona w Europie  leży w dorzeczu choć niekoniecznie w dolinie rzeki. Ma to mniejsze lub większe oddziaływanie na lokalny mikroklimat i jest jednym z elementów terroir. Wiele sławnych win starego świata powstaje właśnie w dolinach. Douro, Tag, Żyronda, Rodan, Loara, Adyga, Mozela i Ren czy nasza Wisła. Nie sposób też nie wspomnieć o trzech najważniejszych „winnych” jeziorach Nezyderskim, Balatonie i Garda, które też mają wpływ na wina powstające w ich okolicach. We wszystkich powyższych powstają wina wybitne, unikalne i bardzo cenione, co nie zmienia faktu, że król może być tylko jeden (koronacji dokonałem sam wedle własnego uznania :)).

Dunaj to zdecydowanie najbardziej istotna rzeka powiązana z winem w Europie. Nie decydują o tym liczby, chociaż warto je przytoczyć – jest najdłuższą z „winnych” rzek na kontynencie, przepływa przez cztery stolice i dziesięć państw oraz wiele parków narodowych, a jego dorzecze obejmuje niemal całą południowo wschodnią Europę.

 Do tego tytułu daje mu prawo po pierwsze różnorodność win, jakie powstają w całym dorzeczu a po wtóre dostępność. Od źródeł w południowych Niemczech w winnym rejonie Wirtembergii płynie dostojnie na  wschód z lekkim odchyleniem na północ. Na wysokości Regensburgu zaczyna mieć jednak bardziej południowe ciągoty, dzięki czemu obiera kierunek na Austrię, której znakomita większość winnych regionów pozostaje pod jego wpływem. A może inaczej, to Dunaj zaprosił austriackich winiarzy do upraw w swoim dorzeczu? Tu powstają już poważne trunki. Zaczynając od Wachau dalej Kremstal, Kamptal, Traisental, Wagram aż do Wiednia, by następnie udać się w nieodległą drogę do Bratysławy, gdzie nie pozostaje bez wpływu na wina powstające u podnóży Małych Karpat. Stąd znowu leniwie przemieszcza się coraz bardziej na południe, aby w Budapeszcie dokonać zdecydowanego zwrotu i pędzić wprost ku słońcu, po drodze skupiając wokół siebie węgierskich producentów. Na tej wysokości Dunaj zaczyna wyścig z Cisą, swoim najdłuższym dopływem. Ta druga zaś od źródeł na Ukrainie okrąża Rumunię łukiem od zachodu mijając Tokaj i mknąc przez całe wschodnie Węgry, aby ostatecznie spotkać się z Dunajem przed Belgradem. Ten drugi po drodze robi jeszcze mały wypad do Chorwacji jednocześnie robiąc zwód w kierunku wschodnim. W Serbii najpierw osobno a następnie razem mają wpływ na regiony winiarskie praktycznie całego kraju po połączeniu obierając kurs południowy tylko na chwilę, aby w Belgradzie go porzucić i udać się wprost na wschód. Płynąc bułgarsko rumuńskim pograniczem, gdzie wzdłuż praktycznie całego biegu rzeki produkuje się wina a rumuński interior dominuje dorzecze Aluty. Dalej wpada do Mołdawii, co prawda tylko na chwilę ale Prut (brat Cisy? Źródła mają niedaleko), który otacza Rumunię od wschodu przyciąga wielu mołdawskich winogrodników, a kraj ten to wszak jeden z największych producentów wina.  Dunaj zaś po długiej podróży uchodzi deltą do Morza Czarnego odwiedzając rzecz jasna jeszcze Ukrainę i zapraszając do upraw w jego okolicy.

a

Źródło: www.wikipedia.org

Prawie 2900 kilometrów, wiele państw, regionów i niezliczona ilość winnic. Od północy rzeka jest świetnie skomunikowana siatką autostrad, południowa połowa jest trudniej dostępna, za to bliższa naturze i odległa od wielkich miast. Wzdłuż CAŁEJ rzeki wiedzie ścieżka rowerowa, która jest elementem trasy EuvoVelo 6, a ta z kolei wiedzie wzdłuż 6 rzek od Nantes we Francji przez dolinę Loary, Burgundię, Alzację, Szwajcarię do źródeł Dunaju a dalej jego biegiem aż do delty.

a

Źródło: www.eurovelo.com

W związku z tym cała trasa jest doskonale przygotowana w kwestii infrastruktury. Jeśli ktoś miałby czas i siłę w nogach to gorąco polecam. Z resztą generalnie większość winiarskich regionów jest otwarta i przygotowana na cyklistów. Może to jest jakieś remedium na nadmiar kalorii pochłanianych z winem? Mimo, że sportowiec ze mnie żaden to sam nabrałem ochoty, żeby popedałować w takich okolicznościach przyrody :).

Wracając jednak do meritum. Piszę o urokach Dunaju nie bez przyczyny. Rzeka ta jest skupiskiem bardzo ciekawych winnych regionów, które są najbliższe Polsce. Chciałbym Was zachęcić do podróży małych i dużych, których kluczem nie musi być jeden konkretny region. Jak widzicie można za winem i wzdłuż rzek i ścieżkami rowerowymi i na wiele innych sposobów.

Jedna rzeka a tak różne wina – od mineralnych austriackich vetlinerów, przez słodkie tokaje, aż po południowe czerwone interpretacje z nad Morza Czarnego. Po drodze wiele szczepów lokalnych ale też bogata reprezentacja tych ogólnoświatowych. Różne kultury, kuchnie i zwyczaje, a wspólny mianownik rzeka i wino.. Ehh rozmarzyłem się. Jak tylko odpuści mi przeziębienie biegnę do parku szlifować formę, a nóż w tym roku nadarzy się okazja, żeby poszusować wzdłuż Dunaju…

Następny wpis Poprzedni wpis

Autor

Witajcie

Mam na imię Piotr. Wino jest moją pasją. Między innymi z tego powodu zdecydowałem się rozpocząć pisanie bloga. Przyczyn mojej publicznej grafomanii jest więcej i część z nich na pewno wyczytacie między wierszami kolejnych wpisów do czego gorąco zachęcam. Będzie mi niezmiernie miło.