Majówka za granicą, czyli CK wina

Dziś zgodnie z obietnicą przygotowałem dla Was propozycje na winną majówkę za granicą. Destynacje zostały wybrane z uwzględnieniem dojazdu własnymi dwoma lub czterema kółkami w odległości, którą swobodnie i bez wysiłku można pokonać od świtu do zmierzchu. Za punkt startowy wybrałem Łódź, żeby jakoś wystandaryzować dystans i równocześnie nie męczyć wszystkich Warszawą. :) Trasę zaprojektowałem jako jedną podróż, ale oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby odwiedzać każdy z jej elementów oddzielnie, starannie i pieczołowicie degustując. Siadajcie wygodnie, jedziemy. :)

Na pierwszy przystanek proponuję jedno z uroczych miasteczek na drodze między Trnavą a Bratysławą. Modra, Pezinok czy Svaty Jur to najlepszy wybór. Nie ma tu wielkomiejskiego tłoku, jest kameralnie, a winnice są na wyciągnięcie ręki. Nie dotarł tu jeszcze na całego zachodni blichtr, a wino cały czas jest traktowane jako element codziennego posiłku. Niestety trochę to się zmienia, więc w tym konkretnym przypadku pośpiech jest wskazany. Wina są tu rześkie, i dość proste, choć z roku na rok coraz bardziej ambitne – każdy znajdzie coś dla siebie i zawiedziony nie będzie na pewno. Osobiście polecam rieslinga w obu odsłonach.

a

www.slovakia.travel

Będąc w okolicy koniecznie zajrzyjcie na starówkę w Bratysławie, jest urocza ze starannie odnowionymi kamienicami i brukiem wąskich uliczek. Poszukajcie jakiejś cukierni i skosztujcie jednego z tutejszych specjałów. Dla chętnych restauracja nad Dunajem (na szczycie mostu) lub wycieczka wodolotem do Wiednia. :) My jedziemy dalej.

2

www.visitbratislava.com

Kolejny postój proponuję w Tokaju. Drobne zakupy po słowackiej stronie, celem porównania i przejazd na Węgry.

www.slovakia.travel

3

www.tokajregion.sk

Nocleg polecam koniecznie w samym miasteczku Tokaj. Przy wjeździe przywitają nas bocianie gniazda praktycznie na każdym słupie telefonicznym. Centrum to zaledwie kilka uliczek z niewielkim placykiem z kościołem, dwoma knajpami i sklepem z winem, nad którym góruje posąg Bachusa na strzelistej kolumnie. O winach z tego regionu można by książkę napisać, mam nawet tytuł roboczy „Magia Aszu” :). Te najpoważniejsze wymagają wprawy, cierpliwości i… grubego portfela, ale każdy znajdzie coś dla siebie, bo są tu i wina lekkie, zwiewne i przyjemne. Amatorzy win czerwonych będą rozczarowani, bo tutaj rządzi furmint. :) Poniżej linki, żebyście mogli zgłębić szczegóły. Koniecznie skosztujcie zupy z suma. Widzę, że bracia Madziarowie przygotowali nawet aplikację na telefon, żeby ułatwić zwiedzanie. Pamiętajcie, że na Węgrzech bardzo lubią Polaków. Mimo, że ich język jest zupełnie niezrozumiały, to w miejscowościach turystycznych znajdziemy menu po polsku i personel, który troszkę rozumie nasz język. Poza tym Węgrzy generalnie mówią po angielsku, lepiej, gorzej ale mówią. Ten kraj cały jest pokryty delikatną patyną czasów słusznie minionych, co dla mnie jest urocze ale nie wszystkim musi się podobać.

www.tokajwineregion.com

4

www.visittokaj.com

www.tokaj.hu

Kolejny przystanek proponuję w miejscowości Osjek, stolicy chorwackiej Slawonii. Zanim jednak tam dotrzecie warto zatrzymać się po drodze chociaż na krótkie zakupy w Egerze. Nie tylko po bikavery i cięższe czerwone trunki – pamiętajcie, że prawie połowa produkcji tego regionu to wina białe.

5

www.ieger.com

www.eger.hu/pl

Droga wypadnie nam przez Budapeszt. Jeśli tylko znajdziecie chwilę, to zachęcam do odwiedzenia tego miasta. W winotekach będziecie mieć przegląd trunków z całego kraju i to dobra okazja, żeby odwiedzić dworzec projektu Gustawa Eiffla oraz mnóstwo innych atrakcji.

6

www.budapest.com

W drodze z Budapesztu do Slawonii natchniemy się na kilka regionów i wiele winnic. Każdy znajdzie coś ciekawego dla siebie. Zachęcam do eksploracji.

7

www.hungarianwines.eu

Ja polecałbym chociaż na jedną noc zatrzymać się nad Balatonem. W okolicy produkuje się bardzo przyzwoite trunki, a samo jezioro to raj dla wędkarzy i amatorów sportów wodnych.

8

www.visitbudapest.travel

No i dotarliśmy do Chorwacji. Jeszcze kilka lat temu mało znanej i niedocenianej od strony wina, za to lubianej za rakiję. Jakość win chorwackich systematycznie rośnie, a niezły marketing sprawia, że pojawiają się już nawet w naszych sklepach. Winnic jest wiele, ale nie łatwo do nich dotrzeć. Mi udało się odszukać dla Was blogera, który pisze o winach z Chorwacji po angielsku. Slawonia to królestwo rieslinga, który na Słowacji nazywał się vlassky, na Węgrzech olaszriesling, a tu nosi miano grasevina. To też kraina slawońskiego dębu, który wykorzystuje się do produkcji beczek.

9

www.uncorkingcroatia.com

Na następny postój proponuję Istrię. Po drodze można zwiedzić Zagrzeb.

10

www.infozagreb.hr

Można też zrobić krótki rekonesans słoweńskich winnic.

11

www.slovenianpremiumwines.com

Istria to królestwo szczepów teran i malvasia, do tego piękne plaże, góry i owoce morza. Kuchnia jest wyśmienita, bo łączy w sobie włoską finezję, bliskość Adriatyku ale też bałkańskie wpływy z interioru. Co ciekawe, występują tutaj dość licznie trufle. Cudowne miejsce, które warto odkrywać po kawałku. Tu też nas lubią :). W linku lista winiarzy istriańskich i szczegółowe informacje o regionie.

12

www.istra.hr

Po urokach półwyspu proponuję przenieść się o 100 km na północ, w okolice Triestu, gdzie klimat jest odrobinę surowszy, a włosi robią wina ambitne i potężne, bardziej mineralne. Generalnie to pogranicze słoweńsko – włosko – chorwackie to „zagłębie” naturalistów. My zaś jesteśmy we Friuli – Wenecji Julijskiej. Samo miasto Triest jest magiczne. Takie „nie włoskie”. Odcięte górami od lądu, ze stromymi wąskimi uliczkami i chłodną bryzą smagającą twarz. W linku macie wszystkie apelacje regionu wraz z wymaganiami.

13

www.italianwinecentral.com

Ambitniejsi mogą eksplorować cały region, bo tutejsze wina na pewno są tego warte. Ja zaś zabieram Was dalej. Kierunek Austria. Po drodze polecam zatrzymać się na obiad w Mariborze i odwiedzić najstarszy krzew winny na świecie. Piszą, że ma ponad 1500 lat.

14

www.maribor-pohorje.si

Austria nie jest duża, a winne regiony są blisko siebie. Ciekawscy mogą zacząć już od Styrii. Ja polecam Burgenland i okolice Jeziora Nezyderskiego. Poszukujcie słodkich zwigeltów. Warto też zajrzeć na węgierską stronę do Sopron – poznałem ciekawe projekty braci Madziarów z okolic. Dalej jest już Wiedeń, Wagram i dolina Wachau.

15

www.austrianwine.com

Austriacy wprowadzili dla wybranych regionów system apelacyjny, który może być pewną wskazówką dla winnych turystów. Jedno jest pewne – wina z Austrii systematycznie prą do przodu, podnosząc jakość i pilnując marketingu. Coraz więcej eksportują i coraz o nich głośniej. W wielu wypadkach nie bez przyczyny. Śpieszmy się ich próbować zanim ceny osiągną poziomy niedostępne dla przeciętnych winopijców.

16

www.austrianwine.com

Stąd już prosta droga do domu. Warto jednak zatrzymać się na Morawach, o których pisałem wcześniej lub odwiedzić Pragę i skosztować win czeskich (nie mylić z morawskimi), które powstają na północ od stolicy.

17

www.prague.eu

www.wineofczechrepublic.cz

Tym sposobem dotarliśmy z powrotem do Łodzi. Cała trasa to trochę ponad 3700 km. Dobry plan na urlop, bo poszczególne odcinki nie są zbyt długie. To winiarskie regiony położone najbliżej Polski. Rzecz jasna nie wszystkie uwzględniłem i budując trasę użyłem subiektywnego klucza, jednak ma to być tylko inspiracja, która pobudzi Was do działania. Zwracam uwagę, że cała trasa przebiega przez tereny dawnych Austro – Węgier, stąd tytuł.

Wiosna za pasem, czas zacząć podróże. Dla mnie samo planowanie jest równie ekscytujące jak wyprawa. Jeśli ktoś poczuł się natchniony, to proszę po powrocie o wrzucanie fotek i relacji. Ja zaś postaram się opisać Wam szczegółowo regiony, przez które dziś przemknęliśmy niemalże biegiem. Do przeczytania :).

Następny wpis Poprzedni wpis

Autor

Witajcie

Mam na imię Piotr. Wino jest moją pasją. Między innymi z tego powodu zdecydowałem się rozpocząć pisanie bloga. Przyczyn mojej publicznej grafomanii jest więcej i część z nich na pewno wyczytacie między wierszami kolejnych wpisów do czego gorąco zachęcam. Będzie mi niezmiernie miło.