How many years can some people exist before they're allowed to be free

Inspiracją dla dzisiejszych rozważań był dla mnie udział w konferencji zorganizowanej przez Stowarzyszenie Historyków Sztuki – klub historii i kultury wina. Musiałem się tam pojawić, bo zjadała mnie ciekawość. Wyniosłem z niej same pozytywne emocje, dużo wiedzy i inspiracji. Osób zajmujących się na różnych płaszczyznach winem współczesnym jest wiele, ale tych, którzy poświęcają czas historii i winom dawnym jest w kraju znacznie mniej. Tym większy należy im się szacunek i uznanie dla owoców ich pracy. To naprawdę fascynujące z jaką determinacją przeszukują źródła, aby dotrzeć do choćby najmniejszej informacji na temat wina właśnie.

Historia wina w Polsce jest co najmniej tak długa jak Państwo Polskie, bo zaczyna się w chwili przyjęcia chrześcijaństwa. Winnice uprawiano wzdłuż Wisły i w okolicach większych miast. Rozwój winiarstwa został spowolniony przez sytuację polityczną niejednokrotnie (między innymi rozbiory), aby w okresie międzywojennym i pofilokserycznym zarazem odrodzić się dość skutecznie, zwłaszcza na Podolu w Zaleszczykach. Należy też wspomnieć o winiarni Gremplera w Zielonej Górze produkującej znane w Europie sekty jak i pozostałych projektach w regionie, jednak jest to raczej spuścizna winiarstwa niemieckiego. Po włączeniu tych okolic do granic Rzeczpospolitej winiarstwo zaczęło mieć coraz mniejsze znaczenie. Podole  zaś przestało należeć do terytorium RP, choć odnoszę wrażenie, że produkcja tam kierunkowała się bardziej w stronę owoców i przetworów z winogron niż wina jako takiego. Czasy powojenne w całej Europie zachodniej to okres winnego prosperity, który trwa do dziś. Za żelazną kurtyną zaś czas dla wina zupełnie się zatrzymał.

Odbudowa winiarskich tradycji w Czechach, na Słowacji, Ukrainie, Mołdawii, Rumunii, Bułgarii, na Węgrzech czy w Gruzji przebiega w różnym tempie, jednak systematycznie. Większość z tych Państw  ma do czego nawiązywać. Zachowały się źródła, tradycje, przekazy czy szczepy nawet. W przypadku Polski sprawa ma się jednak trochę inaczej. Nawiązania jeśli już są to raczej związane z miejscem upraw. Oprócz lubuskich sektów nie zachował się w historii obraz wina polskiego jako produktu o konkretnej specyfice. Ta sytuacja powoduje, że kształt polskiego winiarstwa i wina rysuje się w czasach obecnych. Na naszych oczach tworzy się historia. Historia, którą można luźno łączyć z tradycjami wieków przeszłych, ale jednak w mojej opinii jest to w znacznej części nowy byt. Na ludziach go tworzących spoczywa nie lada odpowiedzialność, ponieważ wydaje się, że zapał obecnych i nowych projektów nie jest słomiany. Czy za sto lub dwieście lat historycy będą taktować ten zryw winiarski III RP jako kontynuację okresu międzywojennego? Trudno to ocenić. Na pewno jednak wina dziś wytwarzane zapiszą się na kartach historii. Obraz polskiego wina właśnie się tworzy. W Polsce północno zachodniej, w Małopolsce, na Podkarpaciu,  w okolicach Zielonej Góry i na Dolnym Śląsku, w Sandomierza i Kazimierza nad Wisłą. Wszędzie tam powstają trunki. Z roku na rok coraz lepsze, odważniejsze i ambitniejsze. Póki co jednak nie mają wspólnego mianownika. Po prawdzie to jeszcze nie muszą, ale mam nadzieję, że nadejdzie czas, kiedy wina te wypłyną na szersze wody i wtedy będzie im łatwiej, jeśli będą miały ze sobą więcej wspólnego niż tylko kraj pochodzenia. Póki co takim znacznikiem są poniekąd szczepy hybrydowe ale głęboko wierzę, że to się zmieni.

Na koniec ostatnie smutne spostrzeżenie. Historia wina w Polsce była przerywana kilkakrotnie przez brzemienne w skutki wydarzenia. Rodacy wykorzystywali czasy spokojne i konsekwentnie parli w stronę uprawy winorośli.  Na dziś jedynym poważniejszym ograniczeniem jest brak możliwości zakupu ziemi rolnej przez pasjonatów. W Polsce rolnikiem albo trzeba się urodzić albo skończyć wyższe studia :). Obecny renesans polskiego wina jest również owocem czasu pokoju i wolności i wierzę głęboko, że tym razem nic go nie przerwie. 

Następny wpis Poprzedni wpis

Autor

Witajcie

Mam na imię Piotr. Wino jest moją pasją. Między innymi z tego powodu zdecydowałem się rozpocząć pisanie bloga. Przyczyn mojej publicznej grafomanii jest więcej i część z nich na pewno wyczytacie między wierszami kolejnych wpisów do czego gorąco zachęcam. Będzie mi niezmiernie miło.